Pierwsze razy

 Cześć, 

Mam na imię Ala, mam 21 lat i jestem studentką drugiego roku Pedagogiki Przedszkolnej i Wczesnoszkolnej. Piszę ten pierwszy w moim życiu wpis w ramach Dziennika Refleksji - miejsca gdzie mogę uporządkować swoją wiedzę akademicką, ale również stworzyć własne ścieżki. Będę szukać tutaj odpowiedzi na pytania związane z edukacją społeczno - przyrodniczą, ale także moimi prywatnymi przemyśleniami na temat świata. Nie wiem jaki przyniesie to skutek, być może będę błądzić, mylić się i nie zawsze te odpowiedzi znajdować, ale jestem na to przygotowana.


Na samym początku chciałabym opowiedzieć o wizycie, w ramach zajęć z przedmiotu Edukacji społeczno - przyrodniczej w Muzeum Przyrody Warmii i Mazur w Olsztynie.



Bardzo podobała mi się sama inicjatywa wyjścia z sali oraz fakt, że już od samego początku realizujemy przedmiot w sposób, który dostarczy nam wiedzy poprzez emocje i doświadczenia, a one zostaną z nami na tak długo jak będziemy je wspominać. Tym bardziej uwzględniając fakt jak wiele możliwości niesie ze sobą tematyka społeczeństwa i przyrody. 


Większość z nas (studentów) przeprowadziła się do Olsztyna z innych województw. Sama pochodzę z Mazowsza, więc raczej przyzwyczajona jestem do niekończących się płaskich terenów. 

Muzeum przyrody to świetne miejsce, aby poznać z bliska mazurską przyrodę, choć od samego początku nie byłam przekonana do tego miejsca i miałam obawy czy przedstawienie zwierząt w taki sposób, którego wcześniej nie spotkałam mi się spodoba.

Świetnym pomysłem na zaangażowanie nas od samego początku było zadanie, które każdy z nas otrzymał. Moim było zorganizowanie zabawy ruchowej dla dzieci na terenie muzeum. Uważam, że teren dookoła to świetne miejsce na zabawę typu podchody, gdzie dzieciaki mogłyby za pomocą poukrywanych wskazówek wśród drzew znajdować podpowiedzi np. związane ze znalezieniem eksponatów zwierząt w środku muzeum. Jestem pewna, że nazwy zwierząt takie jak: lodówka, koza czy cytrynek wzbudzą zainteresowanie dzieci, skoro 20 latki bawiły się tak wspaniale szukając ich po różnych wystawach.


Oczywiście największym plusem tej wizyty była możliwość dokładnego obejrzenia zwierząt, które z natury są płochliwe i nie lubią być fotografowane przez studentów:).


Czas spędzony w muzeum zdecydowanie pokazał mi jak bogate jest środowisko przyrodnicze Warmii. Jako jednorazowe doświadczenie to był bardzo cenny czas, niestety nie zmieniłam swojego zdania, wolę poznawać naturę „na żywo”. Oczywiście nie z każdym gatunkiem jest taka możliwość, ale motyle są o wiele piękniejsze kiedy podczas lotu ukrywają prawdziwy kolor swoich skrzydeł, a olsztyńskie dziki spacerujące po ulicach i buszujące w koszach na śmieci są zdecydowanie bardziej oryginalne. 

Być może w tym tkwi piękno natury? W tym, że nie jest ona tak łatwo dostępna dla ludzi?


Moja główna refleksja jest taka, że warto doświadczać, nawet jeśli jesteśmy początkowo słabo nastawieni. Po prostu próbujmy. Bez szacowania zalet - pójdźmy do muzeum, które nas nie przekonuje, zacznijmy pisać tego bloga, który tak nas przeraża, czy cokolwiek innego co nas kusi a jednak się boimy. 

Pierwsze razy nie zawsze muszą być udane, ale z pewnością wniosą coś nowego - lekcję na przyszłość.


Do następnego!









Komentarze