WAGARY
Na ostatnich zajęciach z edukacji społeczno - przyrodniczej wyszliśmy z sali. Zostawiliśmy prezentacje, twarde krzesła i wyruszyliśmy w Kortowo!
Na początku, jeszcze na uczelni pan dr. hab. Czachorowski zapoznał nas z wyposażeniem swojej „nauczycielskiej torby”, a było w niej wiele skarbów. Między innymi kilka książkowych propozycji w tematyce motyli, ważek, owadów i innych małych stworzeń (niektóre naprawdę zrobiły na nas duże wrażenie)
Na naszą wycieczkę zabraliśmy także lupy, okularki- lornetkę, pojemniki czy siatkę na motyle.
Zaciekawienie spacerem wzrosło już kiedy wychodząc z budynku, spotkaliśmy pierwsze drzewo a prowadzący bez wahania spróbował jego liści.
Okazało się, że mnóstwo roślin, które spotykamy na co dzień są tak naprawdę jadalne i całkowicie bezpieczne. Należy jednak uważać, ponieważ z powodu lisów wiele z nich może być zarażone bąblowcem, dlatego ważne jest aby jednak odpowiednio je umyć.
Myślę, że to super doświadczenie wybrać się z najmłodszymi na dwór i pozwolić im zjeść np.stokrotki.
Niestety przez wietrzną pogodę nie byliśmy w stanie zaobserwować zbyt wielu owadów czy motyli. Spotkaliśmy jednak jedną czy dwie pszczoły szukające jedzenia.
Wszystkie studentki jednogłośnie bawiły się najlepiej nad jeziorem kortowskim. Tam nabrałyśmy trochę wody do pudełek i miałyśmy możliwość obserwować wodne stworzenia.
Największa radość sprawiła ropucha, którą kilkukrotnie zaszczycono mianem „żaby” oraz prawdziwy rak! Niestety nie „nieborak”, ale „amerykański” - ale i on przyniósł nam wiele satysfakcji, nie spodziewałyśmy się tak dobrych wyników w naszym amatorskim „wędkowaniu”.:)
To z jaką radością obserwowałyśmy te małe stworzenia, robiłyśmy sobie selfie z rakiem czy wąchałyśmy „czosnaczek” - swoją drogą idealny do wielu potraw, uświadomiło mi, że czasem nie trzeba wiele, aby zainteresować grupę. Myślę, że różnice w odbiorze tego spaceru przez studentki a uczniów szkoły podstawowej byłyby minimalne. Proste rzeczy sprawiają czasem najwięcej radości.
Najważniejsze to pozwolić. Pozwolić pytać, zadawać pytania, sprawdzać i doświadczać.
Przypadkowo wybraliśmy się na tą krótką wycieczkę w dzień Ziemi. To dla mnie bardzo symboliczne, że mimo natłoku spraw i braku obowiązku bycia na tych zajęciach znalazłam przestrzeń by wybrać się podziwiać naturę z moimi koleżankami z roku. To z pewnością będzie jedno z moich ulubionych studenckich wspomnień.
Podsumowując, doświadczajmy edukacji przyrodniczej na własnej skórze, nie bądźmy więźniami szkolnych klas i podręczników. Pozwólmy czasem naszym uczniom ubrudzić się ziemią i zjeść kilka pięknych stokrotek.
Niżej wklejam kilka zdjęć z naszego spaceru. Do następnego!






Komentarze
Prześlij komentarz