SMOKI ISTNIEJĄ

 Smoki istnieją. Może nie do końca takie jak wyobrażamy sobie z książek czy filmów, ale nie są to stworzenia całkowicie fantastyczne, co potwierdził ostatni wykład.

Najpierw rozpatrywaliśmy jednak możliwość istnienia smoków podobnych do Szczerbatka z filmu „Jak wytresować smoka”. Sprawdzaliśmy to pod wieloma względami i doszliśmy do kilku podstawowych faktów. Przede wszystkim najbliżej byłoby im do gadów (przez charakterystyczny wygląd: długi ogon, łuski, pazury). Co ciekawe zdecydowanie byłyby roślinożerne co z pewnością wielu ucieszy.

Mazurskie gatunki takie jak Ornecki smok najprawdopodobniej z braku dostępu do jaskiń mogłyby mieszkać w dziuplach drzew - to dobra kryjówka, ale tylko pod warunkiem, że byłyby one małych rozmiarów.

Jednak co z najważniejszym, czyli tym strasznym zianiem ogniem? To też możliwe biorąc pod uwagę to jak powstaje ogień! Gdyby smoki tak jak krowy wytwarzały gaz (tylko w większej ilości) i dodatkowo jadłyby tak jak kury kamyczki (najlepiej krzemień, który tarłyby o siebie) mogłyby powstać iskry a z nich ogień. Może byłby to dodatkowy atut, którym samce mogłyby pochwalić się przed samiczkami?

Ciekawy jest temat ich potencjalnych skrzydeł a raczej tego jakie mogłyby mieć zastosowanie. W przyrodzie nie spotkamy się z takim ustawieniem narządu lotu u żadnego ze zwierząt. Zazwyczaj skrzydła to po prostu przekształcone górne kończyny. U smoków z biologicznego punktu widzenia byłyby to po prostu przerośnięte żebra. 


Ale wróćmy do prawdziwych smoków, zupełnie prawdziwych. 

Na zajęciach dowiedzieliśmy się, że Smok Wawelski istnieje naprawdę. Co ważne zaczął istnieć, gdy już wyginął, ale to mało istotne. 

Jest nim odkryty przez polskiego naukowca szkielet dinozaura, który zobaczyć można w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim. 

Również ważki nazywamy często „latającymi smokami”, po angielsku to przecież „dragonfly”.

Wniosek wysnuł się sam. Smoki istnieją, może w innej formie niż znamy z legend i baśni, ale zdecydowanie były na ziemi nawet dłużej niż my - ludzie. 

A co do bajecznych postaci, kto wie? Może jeszcze kiedyś na spacerze w gęstym lesie jakiegoś spotkamy?


Bardzo podobał mi się sposób przeprowadzenia tego wykładu. Zapamiętałam chyba najwięcej treści z całego mojego toku studiów i myślę, że to tylko dzięki temu, że byłam szczerze zainteresowana.

W przyszłości chciałabym właśnie w podobny sposób prowadzić zajęcia. Zaciekawiać. Pobudzać do myślenia i snucia pomysłów. Chcę w przeciwieństwie do tego jak moje pokolenie uczono, pokazać dzieciakom, że to w porządku się mylić by potem znaleźć dobrą odpowiedź.

Być może nawet zabrać ich na poszukiwanie smoków, tych prawdziwych i nie, w pobliskim lesie. 



Komentarze

Popularne posty